Zeber Zebradiusz – POSZUKIWANIE BÙCZKI EMILKI
Katarzyna Sudoł, Rafał Prokop i Angelika Kummer 26 listopada 2025
Zebradiusz spojrzał na tarczę zegara. Wybiła północ, co właśnie zaczęła oznajmiać kukułka.Nagle ktoś mocno zapukał w okno.
To postawiło przyjaciół Zebradiusza na równe nogi.– Kto tam? – Zapytał Piesek Pędziwiatr.
– To chyba jakiś ptak – zawtórował mu Złotouchy.To Sowa Mądrosława – wykrzyknęła Mewa Śpiewaczka.
– Zebradiuszu – powiedziała Sowa.
– Słyszałam, że robisz z przyjaciółmi dobre rzeczy.Potrzebuję Twojej pomocy! I to pilnie!
Sowa Mądrosława wpadła przez okno.
– Zaginęła Bùczka Emilka!”Piesek Pędziwiatr, Złotouchy i Mewa Śpiewaczka zaniemówili.
– Poszła w kierunku Starego Lasu” – ciągnęła Sowa, a z jej głosu bił lęk.
Tam zgrôwają niebezpiecznoscë!O tej porze grasuje Borowa Ciotka, a może i Czarownica!”
Malutczi Bùczka Emilka je w niebezpiecznoscë!
Zebradiusz uderzył kopytem o podłogę.
-Nie ma czasu! Pędziwiatrze, ty jesteś najszybszy – na skraj lasu!
Złotouchy, ty węsz ślad!
Mewo, ty wypatruj z góry!
Ja z Sową idę na zwiady.
No i ruszyli, by jak najszybciej odnaleźć Bùczkę Emilkę.W Tej pomocy ferworze znaleźli się w ciemnym borze , gwiazdy, las ich oświetlały więc tak bardzo się nie bali.
Wtem drzewa zaczęły szeptać.
— Wracajcie… noc nie kocha gości… — ostrzegały liście.
Mewa Śpiewaczka krzyknęła:
— Widzę światło! Zielone, pulsujące!
Po chwili dotarli na polanę, na której unosiły się świetliste kule. Z ich środka wysunęła się postać Borowej Ciotki: wysoka, zrobiona z mchu i konarów.
— Szukacie małej Buczki? Oddam ją… jeśli rozwiążecie moją leśną zagadkę.
Zebradiusz spojrzał odważnie.
— Pytaj, Ciotko.
„Nie ma nóg,
a wędruje.
Nie ma ust,
a dużo mówi.
Nie ma serca,
a potrafi koić.
Co to takiego?”
Oczy Borowej Ciotki rozbłysły, gdy Zebradiusz zrobił krok naprzód.
— Echo — powiedział pewnym głosem.
— Wędruje po lesie bez nóg, powtarza nasze słowa bez ust…
A kiedy las jest cichy, potrafi uspokoić jak kołysanka.
To musi być echo.
— Mądrze prawisz, paskowany wędrowniku – powiedziała Borowa Ciotka.
— Echo jest głosem lasu. I tylko ci, którzy słyszą las sercem, potrafią to odgadnąć.
Na środku polany, na miękkim mchu, siedziała Buczka Emilka.
na głowie miała wianek z paproci – pewnie „prezent” od Borowej Ciotki.
— Emilko! — Piesek Pędziwiatr pobiegł do niej pierwszy.
— Myśleliśmy, że wpadłaś w poważne tarapaty!
— Ale ja tylko… poszłam zobaczyć to zielone światełko… — powiedziała Emilka, lekko zawstydzona.
— Ono mnie zawołało.
— Las czasem woła tych, którzy mają w sobie ciekawość — rzekła Borowa Ciotka.
— Ale nocą wzywa też cienie, więc lepiej nie chodzić samej.
Sowa Mądrosława ukłoniła się nisko.
— Dziękujemy ci, Ciotko, że nic jej się nie stało.
— Wracajcie szybko do domu. Noc dopiero się zaczyna, a nie wszystkie istoty są tak łagodne jak ja.
Wracamy – powiedział stanowczo Zeber.
Sowa Mądrosława zamyśliła się i rzekła:
Kochani, ta przygoda nauczyła nas, że Ciekawość jest piękna, ale bezpieczeństwo, zawsze musi być na pierwszym miejscu!
Nie bójmy się działać, gdy ktoś potrzebuje pomocy.KONIEC
Za pomysły w tworzeniu tej przygody dziękujemy Naszym Słuchaczom:
Andrzej (Warszawa)
Marta wraz z Córką Nikolą (Osowo Lęborskie)
Paweł (Wędkowy)
Wojtek „Wolf” (Łężyce)
Wojtek (Lipusz)
Tekst: Kasia Sudoł
Ilustracja: Angelika Kummer

