A. Pyszyński: Niezwykły wynalazek z Kaszub łączy motoparalotnię z nartami
Katarzyna Sudoł i Rafał Prokop 13 stycznia 2026
Zamiast stać w zimowych korkach, wybrali innowację na płozach. Andrzej Pyszyński i Mikołaj Marciniak, dwaj pasjonaci z Pomorza, stworzyli aeroglissera – niezwykłe sanie motorowe oparte na technologii motoparalotni. Ich autorski projekt, nad którym pracowali dwa lata, właśnie przeszedł chrzest bojowy na zaśnieżonych polach w okolicach Przywidza, udowadniając, że polska myśl techniczna nie zna granic, nawet gdy termometr spada poniżej zera.
Aeroglisser czyli rewolucyjne sanie motorowe z Kaszub
Projekt aeroglissera narodził się z połączenia pasji do latania i chęci aktywnego spędzenia zimy. Twórcy, Andrzej Pyszyński i Mikołaj Marciniak, postanowili wykorzystać konstrukcję motoparalotni i zaadaptować ją do poruszania się po śniegu. Kluczowym elementem było zamontowanie specjalnych płóz (nart) na kołach pojazdu, co pozwoliło maszynie na sprawne ślizganie się po zaspach. Choć podobne rozwiązania bywają stosowane na Alasce, konstruktorzy postawili na własne, autorskie modyfikacje, wykorzystując m.in. elementy wytrzymałej stali nierdzewnej oraz sprawdzony, niezawodny silnik Rotax 503.
Dwa lata pracy i wyzwania techniczne konstruktorów
Proces budowy trwał dwa lata i wymagał nie tylko precyzji, ale i sporej wiedzy z zakresu aerodynamiki. Konstruktorzy musieli zmierzyć się z właściwym ustawieniem geometrii podwozia, odpowiednim rozstawem osi oraz zapewnieniem bezpiecznej odległości śmigła od podłoża. Najwięcej czasu pochłonęła elektronika oraz systemy sterowania silnikiem oparte na platformie Arduino. Co ciekawe, w projekcie wykorzystano również inspiracje z amerykańskich dokumentacji mikrowiatrakowców, co pozwoliło na stworzenie stabilnej i wytrzymałej ramy, odpornej na trudne warunki ofroadowe.
Testy na śniegu i zawrotna prędkość na polach
Tegoroczna śnieżna zima okazała się idealnym momentem na testy. Podczas prób w terenie aeroglisser zdołał rozpędzić się do prędkości 70 km/h, świetnie radząc sobie na nierównych polach. Twórcy podkreślają, że maszyna jest niezwykle sterowna i stabilna, co pozytywnie zaskoczyło nawet ich samych. Choć pojazd budzi sensację wśród kierowców i mieszkańców okolic Przywidza, konstruktorzy zaznaczają, że kluczowy jest zdrowy rozsądek i dbałość o bezpieczeństwo, zwłaszcza przy tak dużych prędkościach na płozach.
Przyszłość projektu od śniegu po tafle jezior
Ambicje twórców sięgają znacznie dalej niż tylko zimowe przejażdżki. Obecnie trwa proces certyfikacji maszyny jako sprzętu latającego, co w przyszłości ma umożliwić loty komercyjne dla dwóch osób. Co więcej, konstrukcja jest modułowa – po sezonie zimowym płozy można zdemontować, a w planach jest stworzenie wersji „hydro”, wyposażonej w pływaki lotnicze z tzw. redanem. Dzięki temu aeroglisser mógłby stać się pojazdem całorocznym, radzącym sobie równie dobrze na śniegu, w powietrzu, jak i na wodzie.
