K. Adamek: Z bieżni do bobsleja
Rafał Prokop 6 lutego 2026
Gościem Radia Kaszëbë była Klaudia Adamek – zawodniczka WKS Floty Gdynia, która dokonała rzeczy niemal niemożliwej. Jako jedna z nielicznych Polek wystąpi na igrzyskach zarówno letnich (Tokio), jak i zimowych (Mediolan i Cortina d’Ampezzo). W szczerej rozmowie prosto z wioski olimpijskiej we Włoszech biegaczka opowiada o kulisach zmiany dyscypliny, ekstremalnych prędkościach w bobslejowej dwójce oraz o tym, dlaczego „rzeczy niemożliwe stają się możliwe”.
Od sprintu na bieżni do bobslejowego bolidu
Klaudia Adamek swoją sportową drogę zaczynała jako czołowa polska lekkoatletka, reprezentując kraj w sztafecie sprinterskiej. Decyzja o zmianie dyscypliny zapadła w 2024 roku, gdy wyniki na bieżni przestały być dla niej satysfakcjonujące. Choć początkowo propozycja trenera kadry bobslejowej wydawała się jej abstrakcyjna, determinacja szkoleniowca i chęć walki o nowe marzenia sprawiły, że sprinterka zamieniła kolce lekkoatletyczne na specjalistyczne obuwie do lodu. Ta zmiana o 180 stopni zaowocowała historycznym wyczynem – kwalifikacją na Zimowe Igrzyska Olimpijskie.
Rola rozpychającej i walka o ułamki sekund
W bobslejowej dwójce Klaudia pełni kluczową funkcję rozpychającej. Jej zadaniem jest nadanie ważącemu 180 kg bolidowi potężnego impetu na starcie. Jak sama przyznaje, kluczowy jest moment wskoku do bobsleja – musi on być płynny, by nie wyhamować sprzętu. Podczas zjazdu zawodniczka chowa głowę głęboko w dół, nie widząc toru i polegając wyłącznie na intuicji oraz sygnałach od pilotki, Lindy Weiszewski. W sporcie, gdzie prędkości dochodzą do 140 km/h, a przeciążenia są ogromne, o sukcesie decydują detale i perfekcyjne zgranie duetu.
Zaufanie przy prędkości 140 kilometrów na godzinę
Fundamentem sukcesu polskiego duetu jest bezgraniczne zaufanie. Klaudia od początku postawiła warunek, że chce startować wyłącznie z doświadczoną Lindą Weiszewski. Relacja między zawodniczkami pozwala im bezpiecznie pokonywać nawet najtrudniejsze technicznie tory, takie jak ten w Altenbergu czy nadchodzący olimpijski tor we Włoszech. Choć bobsleje to sport ekstremalny, w którym zdarzają się tzw. „crashe”, Adamek podkreśla, że opanowanie pilotki wielokrotnie ratowało je z opresji, pozwalając wyjść obronną ręką z groźnych sytuacji.
Marzenia o pierwszej dziesiątce w Mediolanie i Cortinie
Mimo że polskie bobsleje w obecnym sezonie borykały się z problemami sprzętowymi, Klaudia Adamek patrzy w przyszłość z optymizmem. Celem polskiej dwójki podczas nadchodzących startów (20 i 21 lutego) jest walka o miejsce w czołowej dziesiątce. Zawodniczka Floty Gdynia udowadnia, że polski „Reggae na lodzie” jest możliwy i przy odpowiedniej ciężkiej pracy można rzucić wyzwanie światowej czołówce. Po zakończeniu zmagań olimpijskich Klaudia nie wyklucza powrotu na bieżnię, choć priorytetem pozostaje obecnie szybka i bezpieczna płoza na lodowym torze.
