Zeber Zebradiusz: Iskry na Zamarzniętej Zatoce

Katarzyna Sudoł, Rafał Prokop, Angelika Kummer 11 lutego 2026

Mroźne, zimowe słońce rzucało blade światło na zaśnieżoną Polanę. Zeber Zebradiusz organizował zimowe zapasy, ale kosz z suszonymi owocami nagle poszybował w górę i zniknął.

— Słyszę chrupanie… ale to chyba nie mróz! — pisnął Zając Złotouchy.

Wtedy powietrze zadrgało, a obok Zebera pojawił się Kameleon Leon. Jego skóra powoli zmieniała kolor na biało-niebieski, idealnie komponując się ze śnieżnym krajobrazem.

— Ahhh Przepraszam — szepnął Leon. — Jestem tak nieśmiały, że staję się niewidzialny, gdy widzę kogoś nowego.

Zza zamarzniętego cypla z hukiem wyłoniła się metalowa łódź podwodna „Kieł”, sunąca po lodzie niczym olbrzymie sanki. Na pokładzie stał Mors Onufry, ocierając zmrożone wąsy.

— Na wszystkie meduzy! — ryknął kapitan Onufry.

— Wpadliśmy na ukryty lodowiec! „Kieł” ma pęknięcie na dnie!

Z lasu, wytoczyła się twarda, metalowa kula. Rozwinęła się z głośnym trzaskiem, ukazując Pancernika Andrzeja w zaparowanych goglach.

— Spokojnie, kapitanie. Fachowiec na miejscu — odparł Pancernik Andrzej, wyciągając miniaturową spawarkę. — Ale w tej śnieżnej zamieci nic nie widzę! Nie trafię spawem w dziurę!

— Leon, teraz ty! — zawołał Zeber. — Pokaż nam swoją moc!

Leon Kameleon wziął głęboki oddech a jego skóra rozbłysła jaskrawym, pomarańczowym światłem.

— Teraz to co innego! — zawołał Andrzej.

Posypały się iskry i po chwili „Kieł” był znów szczelny i gotowy do dalszej ślizgawki. Na gałęzi pokrytej szronem, tuż nad nimi, wylądowała Sowa Mądrosława, Przyjaciele ucichli, czekając na jej słowo.

— Widzicie? — Gdyby nie nieśmiałe ciepło Leona, odwaga Andrzeja na nic by się nie przydała. Pamiętajcie: to, co w was inne i ukryte, bywa najcenniejszym narzędziem. Prawdziwa siła drużyny nie leży w sile mięśni, lecz w tym, jak pięknie potraficie się uzupełniać.

W mroźnym powietrzu zapadła cisza. Nagle zza śnieżnej skarpy wychyliła się mała, trzęsąca się postać o zupełnie gładkiej skórze.

— Patrzcie, jaka wielka, zmarznięta mysz! — zawołał zaskoczony Pancernik Andrzej.

Postać wyprostowała się dumnie, choć zęby dzwoniły jej z zimna:

— Nie jestem mysz, tylko jeż, tylko jestem łysy — odparł Jeż Jerzy.

Zeber Zebradiusz aż parsknął śmiechem…

Sowa Mądrosława westchnęła , a jej spojrzenie stało się surowe.

—  Czë Wa tak chùtkò zabãdzëlë czegò jô Was ùczëłam?   — zapytała

Wygląd to tylko okładka książki, której treści jeszcze nie znasz. Odrzucając kogoś za to, jak wygląda, tracisz szansę na poznanie przyjaciela, który mógłby stać się najważniejszą częścią twojej załogi

Mors Onufry natychmiast otworzył właz swojej łodzi.

— Na mrożone krewetki! — huknął mors. — Wskakuj do środka na gorącą herbatę z … cytryną. I nie gniewaj się na nas.

Wszyscy skryli się w ciepłym wnętrzu „Kła”,zostawiając mróz za grubymi ścianami, z utęsknieniem czekając na wiosnę.

Za pomysły w tworzeniu tej przygody dziękujemy Naszym Słuchaczom:

Jakub  Rumia
Wojtek (Volff) Łężyce
Tomek Lębork
Paweł Brusy

Tekst: Kasia Sudoł
Realizacja: Jacek Hoduń
Ilustracja: Angelika Kummer

 

Gość Dzień Dobry Kaszuby

Gość Dzień Dobry Kaszuby

More info



Current track

Title

Artist

Wybierz jeden z adresów: